Tygodnik Przasnyski

Środa, 19 grudnia 2018

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika" na: http://eprasa.pl/news/tygodnik-przasnyski. W e-prenumeracie taniej!
fot. Archiwum
fot. Archiwum

Noworoczne wspominki, czyli Ave, Mariuszu! Mariuszu – Ave!

10.01.2018 14:47:58

Miniony rok 2017 nie zapisze się jakoś szczególnie w historii Przasnysza. Basenu tu nie wybudowano, podobnie jak lodowiska. Burmistrza nie odwołano, podobnie jak starosty. Nikt nie wygrał tu milionów w totka i nie zbudował nowej fabryki. A jednak przyszłe dzieje będą wspominać ten rok źle. Rok ten zabrał bowiem Przasnyszowi dwóch ważnych Mariuszów.

To nie będzie tekst mający uczcić ważną postać ze świata polityki, sportu czy ekonomii. Żaden z „moich” Mariuszów nie aspirował do tego, by być najważniejszym nazwiskiem na regionalnej giełdzie politycznej czy piłkarskiej. Żaden z nich, z racji wieku, nie rokował talentów sportowych na miarę Lewandowskiego czy Błaszczykowskiego. Ale jest żal, że tak szybko pogodzono się z ich odejściem. A być może ich strata jest największym ciosem od lat dla przasnyskiej społeczności.

Obaj umarli w odstępie zaledwie kilku miesięcy. Jeden w ostatnich dniach marca, drugi – w połowie czerwca. Obaj pozostawili po sobie pustkę. I nawet jeśli popularne jest twierdzenie, że nie ma ludzi niezastąpionych – tu trzeba byłoby mieć poważne wątpliwości.
Obaj nosili to samo imię. Mariusz. Imię łacińskie, wywodzące się od rzymskiego boga wojny, Marsa. Obaj też poniekąd byli ciągle na wojnie. Może nie dosłownie, ale z wojną mieli dużo wspólnego. I obaj dużo o niej wiedzieli, choć każdy z nich patrzył na to z innej perspektywy. Pierwszy wojował nieustannie w grupie rekonstrukcyjnej 14 Pułku Strzelców Syberyjskich – jedynej takiej organizacji w Przasnyszu. Drugi wojował najbardziej w latach 80., kiedy działał w opozycji przeciwko władzom PRL-owskim.

Jako autor tekstu, mam trochę wrażenie, że obu im nie poświęcono tyle uwagi, ile trzeba. Że zbyt mało wylano łez, że zbyt rzadko się o nich wspomina. Nie w rodzinach, bo tu pamięć pozostanie jeszcze przez długie lata. Ale w społeczeństwie Przasnysza i całego powiatu. A obaj żyli zbyt intensywnie, by pomyśleć o tym, co mogą przekazać potomnym. Nam, którzy jeszcze jesteśmy po tej stronie rzeki. Dlatego nie mogę milczeć i przy okazji Święta Zmarłych zapaliłem im obu dziennikarskie świeczki.

Cały artykuł w TP z 9 stycznia br.

Na zdjęciu po lewej Mariusz Bondarczuk, po prawej Mariusz Łyszkowski

autor: MW

Komentarze Internautów (1)dodaj komentarz

  • revolt, 2018-01-10 15:58:15
    (*)
    Strzelcy Kresowi z Iłży pamiętają o swoim przyjacielu Mariuszu Łyszkowskim- rekonstruktorze, patriocie i dowcipnemu gawędziarzowi. Jest to wielka strata nie tylko dla Przasnysza ale wielu wsi, miast i miasteczek w całej Polsce w których można było go spotkać w trakcie setek inscenizacji.